Poniedziałek, 16 lipca 2018 r.

  • Stanowisko Rady Politycznej Ligi Polskich Rodzin w sprawie wyborów samorządowych

    Stanowisko Rady Politycznej Ligi Polskich Rodzin w sprawie wyborów samorządowych

     
        W obliczu sytuacji w Kraju, gdzie rządy sprawuje ugrupowanie nawiązujące wprost do dyktatorskich rządów sanacji, co potwierdza deptaniem zasad Państwa prawa, łamaniem Konstytucji, zawłaszczaniem Państwa dla partii, dążeniem do ...

    5 lipca 2018

  • ZG LPR w sprawie konsekwentnego sprzeciwu PiS wobec ochrony  niewinnego życia ludzkiego

    ZG LPR w sprawie konsekwentnego sprzeciwu PiS wobec ochrony niewinnego życia ludzkiego

     
    Z bolesną refleksją i wielkim żalem wspominamy, powracające, co pewien czas, konsekwencje skutecznego storpedowania przez PiS konstytucyjnej ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, które miało miejsce w ...

    19 kwietnia 2018

  • ZG LPR w 125 rocznicę powołania Ligi Narodowej

    ZG LPR w 125 rocznicę powołania Ligi Narodowej

          
    Efektem wieloletniej działalności uświadamiającej, formacyjnej i organizacyjnej wśród Polaków ponad kordonami zaborów, a następnie roztropnych i odpowiedzialnych działań dyplomatycznych oraz wspierających i potwierdzających je przedsięwzięć militarnych, było ...

    1 kwietnia 2018

  • Nie zna śmierci Pan żywota, chociaż przeszedł przez jej wrota…

    Nie zna śmierci Pan żywota, chociaż przeszedł przez jej wrota…

     
             Niech Dobra Nowina o Zmartwychwstaniu Chrystusa rozjaśnia polskie sprawy, wzmacnia wiarę i rozum wszystkich Polaków, pogłębia świadomość i odpowiedzialność, budząc nadzieję na poprawę losów naszej Ojczyzny.
     
             Niech głos ...

    31 marca 2018

  • ZG LPR o wielkim zagrożeniu Polski w stulecie niepodległości

    ZG LPR o wielkim zagrożeniu Polski w stulecie niepodległości

        Do faktycznego storpedowania i zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego, pozaprawnego przejęcia Krajowej Rady Sądownictwa, wielokrotnego i ewidentnego łamania Konstytucji w celu podporządkowania władzy sądowniczej partii rządzącej, co nazywa się konstytucyjnym zamachem stanu ...

    12 marca 2018

Polska delegacja na konferencję pokojową w Paryżu

Polska delegacja na konferencję pokojową w Paryżu

Pod koniec I wojny światowej i zaraz po niej, w latach 1917-1919, funkcjonował w Paryżu Polski Narodowy Komitet, pod przewodnictwem Romana Dmowskiego. Wice-przewodniczącym był hrabia Maurycy Zamojski. Na swoje funkcjonowanie Komitet miał pożyczkę od rządu angielskiego gwarantowaną osobiście przez Dmowskiego i Zamojskiego, ale oczywiście dotyczyło to głównie Zamojskiego, ordynata z Zamościa, człowieka zamożnego, który mógł liczyć na większe dochody ze swego majątku po zakończeniu wojny. Pożyczkę tę spłacał potem ratami po wojnie rząd polski. Ciekawe, że gdy nawałnica bolszewicka zbliżała się do Warszawy w 1920 r. Anglicy gwałtownie domagali się spłaty całego długu od rządu obawiając się, że Polska przestanie istnieć a majątki Zamojskiego bolszewicy upaństwowią i nie będzie miał kto długu spłacić. Nawet ambasador angielski sugerował swemu rządowi by w takim momencie nie naciskał, ale rząd angielski był nieubłagany i nie chciał stracić nadziej na zwrot długu. Przypominam ten fakt bo uświadamia on, że Komitet Narodowy Polski w Paryżu działał za polskie pieniądze – nie był na usługach żadnego obcego kraju.

 

            KNP miał w swoim składzie jeszcze Ignacego Jana Paderewskiego, Stanisława Kozickiego, Mariana Seydę, Konstantego Skirmunta, Franciszka Fronczaka, Władysława Sobańskiego, Józefa Wielowiejskiego, Erazma Piltza i Jana Emanuela Rozwadowskiego, sekretarza Komitetu. Było to porozumienie między Narodową Demokracją a Stronnictwem Polityki Realnej, czyli partiami, które w ramach zaboru rosyjskiego wspierały koalicję anty-niemiecką.  Stąd obecność Piltza z SPR, które już się w tym czasie specjalnie nie liczyło.

            KNP traktowany był przez państwa wojujące z Niemcami jako namiastka polskiego rządu na emigracji. Oprócz przedstawicielstwa politycznego KNP miał także wojsko, uformowane z Polaków, głównie z zaboru pruskiego, jeńców wojennych zdobytych na niemieckiej armii, a także z ochotników z USA. Organizatorem tego wojska był KNP, a więc osobiście Dmowski, ale szczęśliwie 13 lipca 1918 r. pojawił się w Paryżu gen. Józef Haller, który mógł objąć dowództwo tej armii. Haller dowodził drugą brygadą legionów, z którą porzucił państwa centralne pod Rarańczą i przeszedł na stronę rosyjską. Został rozbity przez wojska niemieckie pod Kaniowem. Osobiście uniknął niewoli i poprzez Moskwę, Petersburg, Murmańsk i Anglię dotarł do Paryża. W cztery dni po przybyciu, już 17 lipca, został członkiem KNP, a 4 października 1918 r. KNP oficjalnie powierzył mu dowództwo nad polską armią. Obsadzała ona pewien odcinek frontu zachodniego. Uzbrojenie oczywiście było od Francuzów, ale armia miała status niezależny. Znane jest zdjęcie z 22 listopada 1918 r. dowódców armii sprzymierzonych na uroczystości wręczania laski marszałkowskiej Petainowi. Na zdjęciu tym Haller stoi w szeregu z naczelnymi dowódcami armii francuskiej, angielskiej, belgijskiej, amerykańskiej, włoskiej i on jako dowódca armii polskiej. W owym czasie Hallerowi podlegała nie tylko błękitna armia we Francji, ale także nieliczne jednostki formułujące się w Murmańsku. Był dowódcą polskich sił zbrojnych po stronie ententy, podlegając politycznie KNP, namiastce rządu polskiego na emigracji.

            Gdy wojna się skończyła rozpoczęła się w Paryżu konferencja, mająca za zadanie ustalenie warunków pokoju. Jej owocem był Traktat Wersalski. Jest zasługą KNP, że został on uznany za właściwy do wydelegowania swoich przedstawicieli na Konferencję Pokojową. Alianci przyznali Polsce dwa miejsca na Konferencji i zaproponowali by obsadzili je Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski, obaj z KNP. To głównie dzięki temu, że w chwili kapitulacji Niemiec polska armia, czyli błękitna armia Hallera, była współ-wojującą (co-belligerent) z Niemcami można było Polskę zaliczyć do krajów zwycięskich w wojnie. Pamiętajmy, że przez większą część wojny polskie jednostki (legiony) walczyły po stronie państw centralnych. Armia Dowbór-Muśnickiego w Rosji była już zdemobilizowana po pokoju brzeskim. Współ-wojowanie odbywało się więc tylko na froncie zachodnim.

            Tak więc Dmowski i Paderewski zostali delegatami na Konferencję Pokojową, z Dmowskim jako pierwszym delegatem. Mogli upominać się o interesy Polski i robili to skutecznie. Ich praca była wspierana przez KNP, który de facto stał się biurem prac kongresowych. Nadal pracował na bazie angielskiej pożyczki gwarantowanej przez Zamojskiego. Polski rząd utworzony w Warszawie po przyjeździe Piłsudskiego z Magdeburga nie uczestniczył w finansowaniu polskiej delegacji. Wręcz przeciwnie, zaraz nawiązał stosunki dyplomatyczne z Niemcami i hrabia Harry Kessler, który negocjował z Piłsudskim warunki uwolnienia go z Magdeburga, został pierwszym ambasadorem akredytowanym przy rządzie warszawskim – czyli Niemcy zadbali o to by tworząca się Polska uznawana była za ich koalicjanta czyli należącą do krajów pokonanych w tej wojnie. Wkrótce to się zmieniło bo narodowe demonstracje w Warszawie wymusiły zerwanie stosunków dyplomatycznych z Berlinem i odesłanie ambasadora Kesslera.

            Ignacy Jan Paderewski, który od sierpnia 1917 r. był przedstawicielem KNP w USA, miał osobiste kontakty z ważnymi politykami w USA, w tym również z prezydentem Wilsonem. Zawdzięczał to swojej sławie jako wielki pianista. Memoriał jaki złożył władzom amerykańskim w styczniu 1917 r w sprawie polskiej mógł mieć wpływ na słynny punkt 13 czternasto-punktowej deklaracji Wilsona, na bazie której Niemcy skapitulowały.

            Oczywiście w skład polskiego biura kongresowego dokooptywano różne osoby w miarę rosnących potrzeb. Np. dokooptowano Eugeniusza Romera, wybitnego geografa, autora Geograficzno-Statystycznego Atlasu Polski. Był on przydatny przy ustalaniu polskich racji do różnych ziem. W pewnym momencie, gdy chciano wypełnić wilsonowski 13 punkt o polskim dostępie do morza daniem nam ujścia Niemna zażądano od Dmowskiego informacji odkąd Niemen jest spławny. Taką informację mógł tylko Romer dostarczyć.

            W pewnym momencie dojechał też z Rosji Joachim Bartoszewicz, późniejszy prezes Stronnictwa Narodowego. Został sekretarzem delegacji. Pewną rolę odgrywał też jego syn Włodzimierz. Nie tylko jako artysta malarz pozostawił po sobie grafiki z obrad posiedzenia delegacji, ale i także przydawał się do funkcji pomocniczych. Jak opisuje Włodzimierz Bartoszewicz w swoich pamiętnikach kiedyś do siedziby polskiej delegacji przyszedł telefon z Konferencji od Dmowskiego z żądaniem jakichś map. Wyszukano te mapy i młody Włodzimierz dostał zadanie dowiezienie ich dorożką na Konferencję. Wszedł do pokoiku przy sali głównej, na której właśnie przemawiał Dmowski przed Wilsonem, Clemenceau i Lloyd-Georgem. Gdy Dmowski go zobaczył, przerwał przemówienie, wszedł do tego pokoiku, wyrwał Bartoszewskiemu owe mapy i wrócił do swego przemówienia. Bartoszewicz pozostał przysłuchując się obradom. Dmowski właśnie walczył o Zaolzie i tego dotyczyły owe mapy ukazujące zakres polskości na tym terenie. Tymczasem w tym samym pokoiku chodził od ściany do ściany zdenerwowany Benesz, czekający na swoją kolej do przemawiania w sprawie czeskich racji do Zaolzia. Jak wiemy ostatecznie Konferencja przyznała Zaolzie Czechom. Tak wyglądała kuchnia obrad.

            W styczniu 1919 r., do Paryża przyjechali delegaci Piłsudskiego i zostali dokooptowani do KNP. Nie zmieniło to składu oficjalnej delegacji na Konferencję, tą stanowili Paderewski i Dmowski, ale w biurze prac kongresowych pojawili się nowi ludzie od Piłsudskiego. Byli to Kazimierz Dłuski, Leon Wasilewski, Michał Sokolnicki, Stanisław Patek, Antoni Sujkowski, Stanisław Thugutt, Medard Downarowicz, Herman Lieberman, Władysław Baranowski i Stanisław Hempel.

            Delegacja Piłsudskiego, jako delegacja rządu warszawskiego, najpierw pojawiła się w biurze Konferencji Pokojowej, ale stamtąd skierowano ją do KNP. Jak niepyszni dotarli do Dmowskiego ze słynnym odręcznym listem od Piłsudskiego datowanym 21 grudnia 1918 r.,  zaczynającym się od słów „Szanowny Panie Romanie!”. Oto treść listu:

Szanowny Panie Romanie!

Wysyłając delegacje do Paryża dla porozumienia się z Komitetem Paryskim i wspólnego potem porozumienia się z Ententa, proszę Pana o ułatwienie wszelkie w pertraktacjach. Proszę wierzyć, że najbardziej chciałbym uniknąć dwoistego przedstawicielstwa Polski przed Ententa i dążę do jednolitej reprezentacji  interesów Polski, gdyż wtedy tylko będą one dostatecznie uwzględnione. Tem właśnie dążeniem tlomaczyć trzeba fakt żem tak długo zwlekał z tą sprawa.

Na podstawie dawnej znajomości tusze że w tym wypadku i w tej ważnej chwili przynajmniej niektórzy ludzie jeśli juz nie cala Polska, niestety, wznieść się musza ponad interesa stronnictw, klik i grup, do takich zaś ludzi chciałbym zaliczyć i Pana.

Proszę przyjąć zapewnienia wysokiego szacunku z jakim pozostaje

J. Piłsudski

 

            Adres “Szanowny Panie Romanie!”, niby uprzejmy, ale i familiarny po imieniu, jest trochę niezgrabny. Winno być albo „Szanowny Panie Prezesie!” albo „Drogi Panie Romanie!”. Była to gra mająca na celu uzyskanie akceptacji Dmowskiego dla przyjęcia delegacji Piłsudskiego do KNP.       

            Pod koniec grudnia 1918 r. Paderewski pojechał do Polski. Przez Gdańsk i Poznań, gdzie jego pojawienie się stało się impulsem do wybuch Powstania Wielkopolskiego, dotarł do Warszawy. Zajechał też do Krakowa. Po objeździe stolic wszystkich trzech zaborów podjął się negocjacji z Piłsudskim w imieniu endecji i KNP. W rezultacie w dniu 16 stycznia 1919 r. został premierem i ministrem spraw zagranicznych. W tym charakterze wrócił do Paryża. Kompromis polegał na tym, że Paderewski obejmując funkcje premiera i ministra spraw zagranicznych pozostawił pozostałe ministerstwa w ręku dotychczasowych ministrów, czyli de facto wyjeżdżając do Paryża pozostawił u władzy rząd Moraczewskiego i Piłsudskiego, a więc bez zmian. Dal się ograć.

            Od momentu powrotu Paderewskiego do Paryża stał on się głównym delegatem Polski na Konferencję Pokojową. Paderewski to był wielki patriota, wybitny muzyk, ale na polityce za bardzo się nie znał. Dmowski skarżył się, że po objęciu szefostwa polskiej delegacji Paderewski nie zawsze wystarczająco szybko informował go o otrzymywanych komunikatach z Konferencji, już teraz kierowanych do Paderewskiego a nie do Dmowskiego jak uprzednio – a to nadal głównie Dmowski odpowiadał za przebieg negocjacji traktatowych. Dmowski szczególnie miał pretensje do żony Paderewskiego. Ona potrafiła w trakcie posiedzenia polskiej delegacji wejść na salę obrad i zarządzić: „Ignacy kąpiel gotowa” i Paderewski opuszczał posiedzenie by się wykapać. Gdy Paderewscy przyjechali do Paryża pociągiem z Warszawy, już jako premierostwo, na dworcu czekała delegacja rządowa francuska, a także oczywiście Dmowski. Paderewska by móc się grzecznie witać oddała swego pieska Dmowskiemu. Ten od razu postawił go na peronie i piesek pobiegł po torach. Zaczęła się gonitwa za pieskiem i incydent protokolarny. Dmowski nie cierpiał Paderewskiej, ale musiał ja tolerować jako pierwszą damę.

            Delegacja Piłsudskiego przywiozła kufry z referatami, które sądzili, że będą gdzieś wygłaszać. Okazali się mało przydatni w pracach KNP. W sprawie granic zachodnich, o które głównie walczono na konferencji nie mieli własnego zdania ale i nie przeszkadzali. Natomiast w sprawie granicy wschodniej były duże różnice. Dmowski walczył o tzw. linię Dmowskiego obejmującą wszystkie tereny gdzie żywioł polski był dominujący, skąd wybierano Polaków do parlamentów państw zaborczych. Delegaci Piłsudskiego chcieli federacji z Litwą historyczną (obejmującą Białoruś) i Ukrainą, stąd też widzieli granice Polski na wschodzie dużo bardziej na zachód i chcieli niepodległości dla Ukrainy i Litwy historycznej. Dmowski uważał, że nie ma z kim się federować. Chciał całej Galicji wschodniej dla Polski a także tereny aż po Mińsk. Ostatecznie wygrana wojna z Ukraińcami o Galicję Wschodnią zadecydowała o granicy na Zbruczu, a pozostałą granicę ustalił Traktat Ryski po wojnie z bolszewikami. Traktat Wersalski pozostawił sprawę granicy wschodniej Polski nie załatwioną.

            W imieniu Polski traktat podpisali w dniu 28 czerwca 1919 r. Ignacy Paderewski i Roman Dmowski. Paderewski nie zorientował się, że na akt podpisywania winien zabrać pieczęć premiera Polski. W rezultacie na lakowej pieczęci widnieje sygnet rodowy Romana Dmowskiego, który nosił na palcu.

            Polska powróciła na mapę Europy.

 

prof. Maciej Giertych

 

Referat wygłoszony 25 czerwca 2016r. w Częstochowie w ramach V Konferencji Wersalskiej


Biura regionalne LPR:
(ta część strony w przebudowie)

Dane:

Biuro Krajowe:
ul. Nowogrodzka 31 p. 405
00 - 511 Warszawa
35 1160 2202 0000 0002 6319 0565

Linki: