Sobota, 21 kwietnia 2018 r.

  • ZG LPR w sprawie konsekwentnego sprzeciwu PiS wobec ochrony  niewinnego życia ludzkiego

    ZG LPR w sprawie konsekwentnego sprzeciwu PiS wobec ochrony niewinnego życia ludzkiego

     
    Z bolesną refleksją i wielkim żalem wspominamy, powracające, co pewien czas, konsekwencje skutecznego storpedowania przez PiS konstytucyjnej ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, które miało miejsce w ...

    19 kwietnia 2018

  • ZG LPR w 125 rocznicę powołania Ligi Narodowej

    ZG LPR w 125 rocznicę powołania Ligi Narodowej

          
    Efektem wieloletniej działalności uświadamiającej, formacyjnej i organizacyjnej wśród Polaków ponad kordonami zaborów, a następnie roztropnych i odpowiedzialnych działań dyplomatycznych oraz wspierających i potwierdzających je przedsięwzięć militarnych, było ...

    1 kwietnia 2018

  • Nie zna śmierci Pan żywota, chociaż przeszedł przez jej wrota…

    Nie zna śmierci Pan żywota, chociaż przeszedł przez jej wrota…

     
             Niech Dobra Nowina o Zmartwychwstaniu Chrystusa rozjaśnia polskie sprawy, wzmacnia wiarę i rozum wszystkich Polaków, pogłębia świadomość i odpowiedzialność, budząc nadzieję na poprawę losów naszej Ojczyzny.
     
             Niech głos ...

    31 marca 2018

  • ZG LPR o wielkim zagrożeniu Polski w stulecie niepodległości

    ZG LPR o wielkim zagrożeniu Polski w stulecie niepodległości

        Do faktycznego storpedowania i zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego, pozaprawnego przejęcia Krajowej Rady Sądownictwa, wielokrotnego i ewidentnego łamania Konstytucji w celu podporządkowania władzy sądowniczej partii rządzącej, co nazywa się konstytucyjnym zamachem stanu ...

    12 marca 2018

  • ZG LPR w sprawie cynicznej gry życiem bezbronnych

    ZG LPR w sprawie cynicznej gry życiem bezbronnych

        Wyrażamy głębokie oburzenie, że ostatnia, tak skrajna w założeniach i proponowanych skutkach, inicjatywa aborcyjna środowisk ultralewicowych, spotkała się z poparciem tak znaczącej liczby 58 posłów PiS, w tym faktycznego ...

    15 stycznia 2018

WERSAL – owoc roztropnej walki o Polskę

WERSAL – owoc roztropnej walki o Polskę

„Trzeba głębiej wmyślić się w to, jak odbudowano Polskę, jakimi drogami doszliśmy do wielkiego celu, o którym marzyli nasi ojcowie i dla którego tyle ofiar ponieśli – wtedy łatwiej zrozumiemy, co czynić należy, żeby byt odbudowanego państwa utrwalić i zapewnić mu pomyślny rozwój” (Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa” tom 2, IW PAX, Warszawa 1988, str. 194)– to jakże ważne i ciągle aktualne słowa Romana Dmowskiego, zapisane na ostatnich stronach, w zamknięciu, jego fundamentalnej książki „Polityka polska i odbudowanie państwa”, będące konsekwentną i głośną zachętą do twórczej kontynuacji dzieła, które doprowadziło do sformułowania, wdrożenia i zrealizowania wielkiego celu – zjednoczenia i niepodległości Polski, oraz zbudowania ideowo-politycznej płaszczyzny dla trwania i rozwoju Ojczyzny w przyszłości.

 

To wielkie dzieło Narodowej Demokracji wzmacnia jeszcze i podkreśla fakt, że uprzednio „ciążyła na nas spuścizna samobójczych aktów, szkodliwych nałogów, spuścizna narodu, który przez trzy stulecia nie miał tego, co by można nazwać państwową i narodową polityką. Trzeba było wielkiego wysiłku, myśli i woli, żeby wyjść z tej politycznej nicości” (tamże, str. 191).

Ten wielki cel porozbiorowych pokoleń – walka o niepodległość Polski – dlatego stawał się nieosiągalny, bo był marnotrawiony przez nieodpowiedzialne, krótkowzroczne i uczuciowe działania, oderwane od twardej rzeczywistości.

„Cel, w który naród był zapatrzony – odbudowanie niepodległej Polski – tak pochłaniał jego świadomość, że uwaga nie dość się zatrzymywała na warunkach, w których podejmowano walkę. Nie było równowagi między uczuciem narodowym, a rozumem politycznym” (Roman Dmowski „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, IW PAX, Warszawa 1991, str. 226)

Wielką zasługą Narodowej Demokracji i Romana Dmowskiego był zatem powrót do realizmu antropologicznego, który przypominał i utrwalał wśród Polaków, podzielonych zaborczymi kordonami, właściwa hierarchię władz człowieka, gdzie jego wola, uczucia i emocje muszą być podporządkowane ocenie rozumu, a wszystkie decyzje, zwłaszcza te najważniejsze, dotyczące przyszłości Ojczyzny i podejmowanych w Jej interesie działań, musza być poddawane gruntownej i trzeźwej analizie, opartej na rozsądnych oraz wyważonych argumentach.

Słusznie uważają mądrzy ludzie, że Roman Dmowski, to twórca i realizator polityki polskiej, która w konsekwencji doprowadziła do zjednoczenia Narodu i odbudowania Polski po okresie ponad stuletniej niewoli i zaborów.

Politykę zaś definiujemy, jako roztropną realizację dobra wspólnego, roztropną troskę o dobro wspólne, przy czym warto mocno zaakcentować słowo: roztropna; polityka nie jest zatem troską, czy realizacją dobra wspólnego, ale roztropną troską, czy roztropną realizacją. Przyjrzyjmy się zatem definicji cnoty roztropności i jej znaczeniu w życiu człowieka.

„Roztropność… Jest ona wyrazem duchowej dojrzałości działającego podmiotu, jego znajomości ludzi i spraw świata, umiejętności wyszukiwania w skomplikowanych sytuacjach życiowych zachowań optymalnych w granicach obowiązujących norm moralnych, elastycznej zdolności do usprawiedliwionego kompromisu, a równocześnie stanowczości w obronie nieprzekraczalnych granic moralności, jednym słowem w cnocie roztropności przejawia się ze szczególną siłą życiowa mądrość człowieka.

Z podanego określenia wynika, że roztropność jest w pierwszym rzędzie cnotą umiaru. Ponieważ zaś bez uwzględnienia tego momentu niemożliwe jest praktykowanie każdej innej cnoty, widać stąd, że roztropność w stosunku do nich pełni rolę swego rodzaju przewodnika moralnego. Z uwagi na tę właśnie kierowniczą funkcję roztropności w życiu moralnym bywa często nazywana kierowniczką cnót. Z cnót jej towarzyszących wymienić należy rozwagę, przezorność, przytomność umysłu, ostrożność, jako jej cechy integralne…” (Tadeusz Ślipko SJ „Zarys etyki ogólnej”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2004, str. 408).

Za Encyklopedią Katolicką (TN KUL, tom XVII, Lublin 2012, str. 441) warto ponadto przytoczyć, że „roztropność… wyraża się w spokojnym postępowaniu z myślą o skutkach działania; cechuje człowieka uważnego, ostrożnego oraz zdolnego do refleksji i przewidywania następstw podejmowanych czynów”.

     Polityczna dojrzałość, znajomość ludzi i otaczającego świata, umiejętność wypracowywania i znajdowania, w najbardziej skomplikowanych warunkach, optymalnych rozwiązań, z umiejętnością elastycznej postawy i zawierania dopuszczalnego kompromisu oraz refleksyjne postępowanie w kontekście skutków działania, to nie tylko cechy Dmowskiego, które, ujęte kompleksowo, doprowadziły do zamierzonego celu, lecz także przeciwieństwa w stosunku do ideowych i politycznych przeciwników Narodowej Demokracji.

 

     Już samo zaistnienie obozu narodowo-demokratycznego było świadectwem politycznej dojrzałości oraz zrozumieniem zmieniającej się sytuacji społeczno-politycznej w całej Europie, co pozwoliło zaproponować i zbudować, podzielonemu przez zaborcze kordony, narodowi polskiemu rzeczywistą alternatywę wobec dwóch kierunków myślenia o polskich sprawach, oderwanych jednak od zachodzących przemian społeczno-ustrojowych, obcych polskiej tradycji i szkodzących żywotnym interesom Narodu. 

                                                                                                                                W miejsce lojalnościowej, ugodowej wobec zaborców, polityki konserwatystów oraz rewolucyjnej i powstańczej działalności socjalistycznych aktywistów wymierzonej tylko w jednego, rosyjskiego, zaborcę, przy wsparciu pozostałych, Narodowa Demokracja zaproponowała i zrealizowała koncepcję wszechpolską zakładającą:

1. Zmianę metod walki (z powstańczej i rewolucyjnej na dyplomatyczną wspomaganą militarnie po słusznej, z polskiego punktu widzenia, stronie ),

2. Zmianę postrzegania zaborców (to nie Rosja, która stara się nas trzymać w uzależnieniu, ale bez ziem polskich żyć może, tylko Prusy, które dążą do zniszczenia Polski – były wszakże autorem i głównym beneficjentem rozbiorów - trzymając Polskę za gardło, mając ujście Wisły i nasze rdzenne ziemie piastowskie, są głównym wrogiem Polski, z którym nie może być kompromisu, trzeba zatem, w zbliżającej się wojnie, poprzeć taką koalicję, która pokona Prusy, co stworzy konieczny warunek odzyskania niepodległości),

3. Odwrócenie kolejności celów (najpierw zjednoczenie narodu, ziem trzech zaborów w jedno pod panowaniem jednego zaborcy, a następnie walka o niepodległość, czyli zamiast dotychczas praktykowanej walki jednego zaboru, rosyjskiego, z trzema solidarnymi, pod wpływem polskiego powstania, zaborcami, propozycja walki zjednoczonej z trzech zaborów Polski tylko z jednym zaborcą)

4. Upodmiotowienie Narodu ( w miejsce elitarnego myślenia o narodzie u konserwatystów, gdzie stanowiły go wyłącznie warstwy wyższe, oraz podziału klasowego proponowanego przez socjalistów, pojawia się propozycja narodowo-demokratyczna solidaryzmu narodowego, zjednoczenia Polaków wszystkich stanów oraz wszystkich zaborów, a także Polonii zagranicznej do walki o polskie sprawy w myśl hasła Dmowskiego: „Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”.  

 

     Wersal, a więc podpisanie Traktatu kończącego I wojnę światową i powrót Polski na mapę Europy po ponad stu latach niewoli, to wielkie polskie zwycięstwo, to tryumf sprawiedliwej i logicznej koncepcji Romana Dmowskiego na powojenny porządek w Europie. To dojrzały owoc polityki opartej na twardych realiach, żelaznych podstawach i racjonalnych argumentach dojrzewających w ogniu dyplomatycznych pojedynków, ale możliwy do realizacji po uprzednim przygotowaniu Narodu polskiego, do jego skutecznego przeprowadzenia, wyhodowania tego dojrzałego owocu Wersalu, do zabezpieczenia przed wykonaniem fałszywych kroków, które mogły zniweczyć cały wysiłek, a wiemy, że takie kroki były podejmowane, na szczęście, bez decydującego znaczenia.

 

     Zanim więc doszło do zwycięskiego i szczęśliwego finału sprawy polskiej, musiały być konsekwentnie i roztropnie realizowane poszczególne punkty planu działania, czyli w sposób pozwalający osiągnąć maksymalny efekt w danej sytuacji, w konkretnych uwarunkowaniach. Na tym właśnie polega szkoła myślenia i działania Narodowej Demokracji, która nie jest sztuką powielania rozwiązań z odmiennej przeszłości, ale zaadaptowaniem wskazówek Romana Dmowskiego w aktualnej, zmienionej i konkretnej rzeczywistości. Warto o tym pamiętać, szczególnie dziś, kiedy wiele środowisk odwołuje się do myśli endeckiej, ujmując ją jednak w sposób fragmentaryczny i wyrywkowy, próbując zagospodarować i zdeformować odradzający się głód idei narodowej.

 

     Jednym z podstawowych zarzutów formułowanych pod adresem obozu narodowego i Dmowskiego, zarówno dawniej, jak i dziś, jest fakt, że w początkowym okresie działalności, nie używał słowa niepodległość, zwłaszcza w kontekście książki „Niemcy, Rosja i kwestia polska”. Można czasem usłyszeć prymitywny zarzut, że Dmowski nie chciał niepodległości, a wystarczała mu autonomia w obrębie państwa rosyjskiego.

Warto zatem przytoczyć, jakże celne i fundamentalne słowa Dmowskiego, które powinny się stać swoistym „credo” polityki, a polityki narodowej w szczególności: „W czasie, kiedy pisałem tę książkę, byłem w wieku dojrzałym, kiedy w polityce robi się to, co prowadzi do celu, a unika się tego, co od celu oddala.

Tradycja naszych powstań i polityki powstańczej nie sprzyjała dojrzewaniu politycznemu ludzi i ci, co na tej tradycji kształcili swe pojęcia, nie mogli rozumieć polityki jako czynności celowej, czynności, która sobie stawia jasny, konkretny cel i wybiera do niego odpowiednie drogi. W ich pojęciach polityka polska polegała na uroczystym deklarowaniu tego, czego się chce i na protestowaniu czynnym lub słownym przeciw temu, czego się nie chce. Wszystko, co w zakresie sprawy polskiej wyrastało ponad ten prymitywny poziom pojęć, było dla ich umysłów niedościgłe; nie dlatego, żeby byli w ogóle dziećmi, bo umieli nieraz zupełnie celowo postępować w innych sprawach, tylko dlatego, że sprawy polskiej, sprawy niepodległości nie pojmowali realnie, konkretnie – była to w ich umysłach sprawa oderwana od życia, do której się logika czynu nie stosuje” (Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa”, tom 1, IW PAX Warszawa 1988, str. 137).

Książka ta, kierowana przede wszystkim do czytelnika francuskiego i rosyjskiego, doskonale spełniła zamierzone przez Dmowskiego zadania, którymi było przedstawienie jej adresatom planów polityki niemieckiej odnośnie Europy środkowej i wschodniej, przedstawienie obrazu kwestii polskiej i jej rolę w polityce Berlina, odsłonięcie politycznego ujarzmienia Austro-Węgier przez Niemcy i uzależnienie Rosji od nich oraz wykazanie, że ówczesna polityka Rosji wobec Polski była korzystna dla Niemiec, umożliwiająca realizację ich wielkich planów.

Efektem powodzenia tej książki było zainteresowanie się państw zachodnich kwestią polską, jako ważnym czynnikiem polityki europejskiej, obudzenie czujności względem polityki niemieckiej na naszym odcinku, uświadomienie opinii rosyjskiej wpływu niemieckiego na postawę ich władz i doprowadzenie do wzmocnienia antyniemieckiego kierunku rosyjskiej polityki, wreszcie uświadomienie polskiej opinii, co do położenia naszej sprawy, roli Niemiec w kwestii polskiej i zadań naszej polityki.

„Książka moja milczała o wielkim celu polityki polskiej: nie było w niej deklaracji o naszym dążeniu do odbudowania państwa… Były w niej wszystkie przesłanki do niepodległości, tylko nie wypowiedziano wniosku” (Tamże).

Dlaczego? Dlatego, że, pisze dalej Dmowski: „Dziecinną byłaby polityka, która by, uważając za konieczne dla sprawy polskiej podcięcie niemieckich wpływów w Rosji, zaczęła od wywieszenia programu niepodległości, od dania broni w ręce Niemcom, którzy swój wpływ w Rosji opierali zawsze na straszeniu jej niebezpieczeństwem polskim. I trzeba było nie mieć najmniejszego pojęcia o współczesnym sposobie myślenia politycznego na Zachodzie, żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, iż wystąpienie w owej chwili z programem odbudowania państwa polskiego byłoby przyjęte jako fantazja nie licząca się wcale z rzeczywistością, a oprócz tego jako dążenie do popsucia stosunków państw zachodnich z Rosją, i zniechęciłoby tylko do jakiegokolwiek zainteresowania się na nowo kwestią polską” (Tamże, str. 138).

Spełniając polskie obowiązki, ważne jest zatem nie tylko to, co robimy, jak i z kim współdziałamy, ale także to, w jakim czasie i w jakich okolicznościach.

Bardzo trafnie oddaje to Dmowski pisząc: „Niepodległość nie dlatego mamy, że ktoś powiedział głośno, iż jej chce, jeno dlatego, że byli ludzie zmierzający planowo do jej odzyskania, orientujący się mniej więcej w warunkach do tego niezbędnych i umiejący te warunki dla postawionego sobie celu wyzyskać” (Tamże, str. 50).

Jakie to rozsądne słowa i roztropne działania, które dziś są szczególnie aktualne w obliczu nazbyt często deklarowanych słów o patriotyzmie, niepodległości, narodowych wartościach, a nawet odwoływaniu się do Dmowskiego i endecji, za którymi kryje się jednak, nieudolnie maskowany, program wspierania spadkobierców socjalistycznych spiskowców dążących do dzielenia Narodu, wprowadzających obce wzorce cywilizacyjne i pogardę dla Konstytucji.

 

     Rozważając wielki tryumf polskiej myśli politycznej, której zwieńczeniem był Wersal, odrodzonej za przyczyną Jana Ludwika Popławskiego i Romana Dmowskiego, w kontekście roztropnej postawy charakteryzującej się, między innymi, potrzebą umiaru, elastycznej postawy i zdrowego, czyli dopuszczalnego, kompromisu, trzeba koniecznie wspomnieć o stanowisku Narodowej Demokracji w kwestii naszej granicy wschodniej w odniesieniu do roku 1772, czyli granic przedrozbiorowych.

„Trzeba było myśleć o Polsce możliwie największej, ale tylko do tych granic, w których mogła ona zachować spójność wewnętrzną. Więcej jest warte i większą ma przyszłość państwo mniejsze, a mocno wewnątrz związane, niż rozsypujący się olbrzym. Dlatego to – jakkolwiek nie czyni się tych rzeczy z lekkim sercem, jakkolwiek bolesne jest pozostawienie poza granicami państwa ziem, na których tyle pokoleń polskich pracowało dla ojczyzny i broniło polskości do ostatniej chwili, na których pozostaje tyle, nawet w dużych skupieniach, ludności polskiej i tyle dobra polskiego – trzeba się było zrzec granicy historycznej i cofnąć ku zachodowi” (Tamże, str. 65).

Geniusz polityczny Dmowskiego wyrażający się powyższym stanowiskiem wychodził naprzeciw dążeniom narodu polskiego, jego sile i wartości, z drugiej zaś strony, brał pod uwagę procesy geopolityczne i społeczne zachodzące w Europie, oraz warunki zewnętrzne, w których Państwo polskie się znajdzie.

Dla przyszłego Państwa polskiego konieczne znaczenie miało to, aby weszły w jego skład ziemie etnograficznie polskie, a wyjście poza ten obszar było uprawnione tylko w takiej mierze, aby odpowiadało wartości dziejowej Polski, umożliwiało jej rolę polityczną i twórczość cywilizacyjną wielkiego narodu, jak to określił Dmowski (Tamże, str. 59).

„Gdyby Polska posunęła się znacznie na wschód, na ziemie językowo niepolskie, a nie objęła swymi granicami na zachodzie ziem rdzennie polskich, przestałaby być państwem narodowym i – zważywszy ewolucję polityczną Europy… - wkrótce przestałaby w ogóle być państwem” (Tamże, str. 62).

Można chyba pokusić się o sformułowanie kanonu polityki narodowej w kontekście granic Polski, który od zachodu ma stać na fundamencie piastowskim, obecnie optymalnym, a na wschodzie nie może ulegać pokusom i podszeptom sił dążących do skonfliktowania nas z Rosją. Jest to bez wątpienia jedno z najważniejszych zadań polityki polskiej teraz i w przyszłości, co wymaga dbania o takie geopolityczne uwarunkowania, które będą temu służyć.

 

     Jeżeli mówimy o polityce, jako roztropnej realizacji dobra wspólnego, a w przypadku Wersalu, dobra Polski, aby móc wyciągnąć właściwe wnioski na dzień dzisiejszy, to warto przypomnieć relację Dmowskiego ze spotkania z prezydentem USA Wilsonem, która nie tylko wiele mówi nam o roli Ameryki i jej prezydenta dla polskiej sprawy, ale daje dużo do myślenia z punktu widzenia dyplomacji, jej zadań i specyfiki prowadzenia debat politycznych.

Rozmowa Dmowskiego z prezydentem Wilsonem odbyła się w Białym Domu, 11 listopada 1918 r., a więc w dniu kapitulacji Niemiec, bezpośrednio po zamknięciu posiedzenia Senatu. Oddajmy zatem głos Romanowi Dmowskiemu, który tak to relacjonował:

„Po krótkim omówieniu konwencji rozejmowej skierowałem rozmowę na naszą sprawę, na kwestię granicy niemiecko-polskiej, chcąc otrzymać od niego wyraźne zapewnienia. Wilson wszakże teraz niechętnie o tym mówił, robił ciągłe zastrzeżenia, myśl jego zdawała się iść raczej przeciw naszym żądaniom. Widziałem, że w Białym Domu pracowano przeciw nam wiele. Nie chciałem rozstać się z nim, pozostawiając sprawę w tym stanie. Użyłem więc ostatniego argumentu.

Panie prezydencie – rzekłem – wie pan niezawodnie, jak tą sprawą przejęci są wasi amerykańscy Polacy. Ludzie stojący na ich czele przeważnie pochodzą z ziem polskich zagarniętych przez Prusy. Otóż jeżeli my nie otrzymamy należytej granicy z Niemcami, jeżeli nie dostaniemy nie tylko Poznania, ale i Śląska, i naszej ziemi nadbałtyckiej z Gdańskiem, żaden z nich nie zrozumie, dlaczego to się stało. A to są ludzie, którzy dość mocno w pana wierzą.

Wilson spojrzał na mnie bystro i rzekł głosem stanowczym: Mam nadzieję, że się nie zawiodą.                                                                                                                    Nie były to słowa rzucone na wiatr. Na konferencji pokojowej nieraz je sobie przypominałem, widząc jak Wilson broni naszych praw przeciw Lloyd George’owi.

Przy naszym drugim spotkaniu, w Paryżu, kiedy odjeżdżał z konferencji z powrotem do Ameryki, i kiedyśmy ostatni raz rozmawiali, po obiedzie, w Pałacu Elizejskim, powiedział mi:

Pamięta pan, kiedym pana prosił w Waszyngtonie o mapę przyszłej Polski. Nie dostaliście, co prawda, wszystkiego, ale musi pan przyznać, że to, co macie, nie jest tak dalekie od tego, czego pan żądał. Zrobiłem wszystko, co można było zrobić.

Wiem, że chciał zrobić więcej” (Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa” tom 2, IW PAX Warszawa 1988, str. 99).

 

Jakże to ważna relacja, która nie tylko opisuje kluczowe spotkanie sternika polityki polskiej z przywódcą światowego mocarstwa, Stanów Zjednoczonych Ameryki, które odegrało bardzo pozytywną rolę, zarówno podczas I wojny światowej, będąc naszym sojusznikiem, przystępując do wojny przeciw Niemcom, jak podczas konferencji wersalskiej, stając po naszej stronie, przytaczając choćby fakt słynnego orędzia prezydenta Wilsona z 22 stycznia 1917 r., którego punkt 13 mówił jasno o powstaniu Polski zjednoczonej, niepodległej i samoistnej (warto przypomnieć, że z mocarstw decydujących o losach powojennej Europy najbardziej korzystne dla Polski stanowisko zajmowała Francja, wiemy, że Anglia przeszła na pozycje obrońcy interesów niemieckich, stąd stanowisko USA było kluczowe i decydujące dla pozytywnego zakończenia wojny), ale także bardzo dużo uczy odpowiedzialnej i rozsądnej postawy, szczególnie dziś, kiedy można usłyszeć wysoce nieodpowiedzialne głosy antyamerykańskie, całkowicie odporne na fakty lub nieznające skomplikowanej sytuacji wewnątrz amerykańskich elit władzy, nie tylko politycznych, ale gospodarczych i finansowych, również ze strony tzw. narodowców, co musi mocno zastanawiać i pytać o motywy takiego stanu niewiedzy.  

Programowe antagonizowanie, ustawianie się w totalnej opozycji do USA, zarówno w kontekście historycznym ( w dwóch wojnach światowych byliśmy koalicjantami przeciw Niemcom), jak aktualnej sytuacji w świecie, nie może być uznane za posunięcie rozsądne i dobrze służące obecnej polskiej polityce, która staje się nieodpowiedzialna przez izolowanie Polski i powiększanie liczby potencjalnych przeciwników i to wśród kluczowych państw świata.

Autentyczna szkoła Dmowskiego polega na szukaniu sprzymierzeńców polskiej sprawy, przekonywaniu potencjalnych sojuszników, zwłaszcza wśród wielkich narodów świata, spadkobiercy myśli narodowo-demokratycznej poważnie podchodzą do spraw dyplomatycznych najwyższej rangi, odrzucając dziecinne i niedojrzałe majaczenia oderwane od geopolitycznej, gospodarczej i cywilizacyjnej rzeczywistości.

Ta zasada dyplomatycznej powagi i wzajemnego uszanowania, wyczucia suwerenności podejmowania decyzji i podmiotowości rozmówcy działa też w drugą stronę. Możni tego świata, przywódcy wielkich narodów chcieli rozmawiać z Dmowskim i słuchać jego argumentów, nawet w sytuacji, kiedy Polski nie było jeszcze na mapach Europy. Wiedziano jednak, że miał on realny tytuł do przemawiania w imieniu Polski, był przecież niekwestionowanym przywódcą prokoalicyjnego obozu politycznego, który dominował wówczas na ziemiach polskich, co wykazywały polskie reprezentacje w parlamentach państw zaborczych, a ponadto miał, jako jedyny oprócz Niemców, plan zorganizowania powojennej Europy, który był podstawą do dyskusji, i który został zrealizowany w 90%, jak przyznał później sam Dmowski.

Dziś trzeba zadać jakże ważne i fundamentalne pytanie:, z kim obecnie, w czasach, kiedy mamy wolną Polskę, chcą rozmawiać przywódcy czołowych państw świata, z kim z Polski liczą się w dzisiejszej polityce światowi decydenci. W wyniku bardzo niekorzystnych dla Polski procesów zachodzących w naszym Kraju, pozycja jedynego w chwili obecnej wpływowego Polaka w UE, wydaje się być niezbyt pewna, a wszystko w imię rzekomego patriotyzmu, obrony prawa, sprawiedliwości, dobrej zmiany, tylko, dla kogo, bo „sanacja” ideowych ojców obecnych władców Polski zbyt wiele nas kosztowała.

 

     Dmowski funkcjonował i działał w tamtym świecie polityki, takim, jaki był – niedoskonałym, nie tym wymarzonym, ale realnym. Spotykał się, rozmawiał, konferował także, a może przede wszystkim, z politycznymi oponentami sprawy, dla której działał, a mimo tego, swój wielki cel osiągnął.

„Konferencja paryska była areną rozgrywek wielu sił, dążących do różnych celów, i współpracujących w różnych konfiguracjach w zależności od sprawy. Tylko dzięki rozeznaniu tych sił i umiejętności dyplomacji udało się Dmowskiemu wywalczyć dla Polski i Europy praktycznie cały jego program zaproponowany aliantom w 1916 roku. Nie przeszkodziła mu ani masoneria, ani Żydzi, ani nieudolność Paderewskiego i delegatów z Warszawy, ani nawet przeszłość wojskowa legionów, polityczna Rady Regencyjnej, czy „pogromy” i inne walki na terenie Polski. Ustąpić musiał w szczegółach, ale główny program obronił” (Fragment z referatu Pana Profesora Macieja Giertycha, wygłoszonego na Politechnice Warszawskiej w 1994 roku z okazji 75 rocznicy podpisania Traktatu Wersalskiego, zawartego w książce pana Profesora „Dmowski czy Piłsudski” Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 1995, str. 80-81).

 

     Dziś potrzeba Polsce takich właśnie ludzi, polityków, którzy autentycznie kontynuują program Dmowskiego, takich, co mają rozeznanie różnych sił działających w świecie i prowadzonych gier interesów, nie po to, aby straszyć Polaków, ale po to, aby, dzięki zdolnościom dyplomatycznym i znajomości współczesnych problemów, umiejętnie potrafili działać i proponować dobre rozwiązania, mając na uwadze skomplikowaną sytuację w Europie i świecie.

 

     Polityka nie polega na krytykowaniu, kontestowaniu, podważaniu, czy wręcz obrażaniu się na rzeczywistość, co prowadzi do sekciarskiej postawy izolowania się od pozytywnego wpływu na środowiska, lecz na wpływaniu, korygowaniu, proponowaniu dobrych rozwiązań w konkretnych uwarunkowaniach poprzez czynny i twórczy udział w jej kształtowaniu.

   

     Mając we wdzięcznej pamięci wielkie polskie zwycięstwo w Wersalu, jako owoc roztropnej realizacji dobra Ojczyzny wyrażanej przez polityczną dojrzałość, znajomość ludzi i otaczającego nas świata, podejmujmy optymalne rozwiązania w konkretnej chwili, zachowując wskazany umiar, elastyczną postawę i jedynie dopuszczalny kompromis, miejmy ciągle w pamięci optymistyczne, w swej ostatecznej wymowie, przesłanie Romana Dmowskiego:

„Rzeczywistość jest jedna i jedna tylko może być w głównych liniach polityka narodu, która z rzeczywistością się liczy.

Rzeczywistość ma na szczęście silną wymowę i szybo uczy ludzi rozumu, ale ta nauka zazwyczaj drogo kosztuje. Toteż i w polityce naszego państwa to, co nie wynikało ze zrozumienia rzeczywistości, szybko musiało ustępować z pola, i nawróciła już ona wiele na drogi, po których szła nasza polityka prowadząca do zjednoczenia i niepodległości. Za próby wszakże oddalenia się od tych dróg kraj za wiele zapłacił.

Tę politykę zrobiliśmy nie my, jeno życie, Cała rzecz w tym, żeby życie rozumieć. Myśmy nie robili wynalazków, tylko staraliśmy się mieć oczy otwarte i logicznie myśleć” (Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa” tom 2, IW PAX, Warszawa 1988, str. 193).

 

     Liczmy się, zatem z polityczną rzeczywistością, nie bujajmy w obłokach, miejmy oczy szeroko otwarte, jednak nie ze strachu, czy pseudoreligijnego nawiedzenia, lecz intensywności logicznego myślenia.

 

     Polityka, to roztropna realizacja dobra wspólnego, w roztropności zaś przejawia się życiowa mądrość człowieka.                                                                             

Bądźmy Polakami realizującymi się roztropnie i mądrze w interesie naszego, narodowego dobra wspólnego – Polski.

 

Witold Bałażak

 

 

Treść referatu wygłoszonego dnia 25 czerwca 2016 r. w Częstochowie

w ramach V Konferencji Wersalskiej.


Biura regionalne LPR:
(ta część strony w przebudowie)

Dane:

Biuro Krajowe:
ul. Nowogrodzka 31 p. 405
00 - 511 Warszawa
35 1160 2202 0000 0002 6319 0565

Linki: