Sobota, 25 listopada 2017 r.

  • ZG LPR w sprawie skandalu na Marszu Niepodległości

    ZG LPR w sprawie skandalu na Marszu Niepodległości

     
    Kategorycznie odrzucamy zupełnie błędne i obce dla myśli narodowej w Polsce pojęcie narodu w ujęciu rasistowskim. W cywilizacji łacińskiej, do której przynależy Polska, narody, to dobrowolne zrzeszenia cywilizacyjne, a ...

    19 listopada 2017

  • ZG LPR w sprawie opozycji wobec rządów PiS

    ZG LPR w sprawie opozycji wobec rządów PiS

     
    Koniecznie trzeba wyciągnąć wnioski z obecnie panującej sytuacji, w której, tak groźne dla Polski, rządy PiS, nie powodują znaczącego spadku notowań tej partii w sondażach, pomimo obecności w Parlamencie ...

    19 listopada 2017

  • "pisanie prawdy, to nie jest rzucanie grochem o ścianę - w końcu dociera ona do ludzi"

    "pisanie prawdy, to nie jest rzucanie grochem o ścianę - w końcu dociera ona do ludzi"

     
    Dlaczego warto demitologizować postać Józefa Piłsudskiego. Może Polacy potrzebują mitów?
    Nie jest dobrze, jeżeli w historii Polski postacie negatywne prezentowane są jako pozytywne. Dlatego ważne jest, abyśmy poznali ...

    10 listopada 2017

  • Założenia Programowe

    Założenia Programowe

     
    Z A Ł O Ż E N I A   P R O G R A M O W E
    Ligi Polskich Rodzin
     
    Jako stronnictwo polityczne odwołujące się do pojęcia Rodziny ...

    7 listopada 2017

  • Refleksja na Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

    Refleksja na Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

     
    Wszystkich Świętych - znanych i anonimowych, dawnych i współczesnych - Kościół uroczyście wspomina w pierwszy dzień listopada, oddając cześć tym wszystkim, którzy weszli już do niebieskiej chwały i zachęca ...

    31 października 2017

System Wersalski - polskie dzieło i gwarancja istnienia

System Wersalski - polskie dzieło i gwarancja istnienia

Spotykamy się, już po raz szósty, tym razem w Gietrzwałdzie, na Konferencji Wersalskiej, aby przypominać, upowszechniać, rozważać to wielkie wydarzenie z dnia 28 czerwca 1919 roku, kiedy podpisano dokument, na mocy którego Polska wracała na mapę Europy, oraz wyciągać wnioski i czerpać naukę na przyszłość, dlatego że historia jest, a przynajmniej powinna być, nauczycielką życia. Dzisiejsza rzeczywistość pokazuje, jak dużo jest ciągle do zrobienia w temacie głoszenia i ukazywania prawdy historycznej, bez czego nie jest możliwa żadna „dobra zmiana”, ale jedynie powrót do recydywy „sanacji”, czego boleśnie doświadczamy nie tylko w łamaniu prawa, a nawet Konstytucji przez obóz rządzący, ale w zawłaszczaniu Państwa oraz zdumiewającym i przerażającym gloryfikowaniu wielkich polskich klęsk, czego ostatnio ponownie doświadczaliśmy z racji obchodów kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego.

 

Tak dla zasygnalizowania wielkiego problemu Polski i jej przyszłości proszę tylko zestawić obchody klęski powstania w Warszawie i wielkiego tryumfu Polski, jakim był Wersal i powrót Polski na mapę Europy po ponad stuletniej niewoli. „Podczas gdy inne narody czczą swoje zwycięstwa, to my Polacy, czcimy klęski”, pisał Dmowski, jednak czy można budować szczęśliwą przyszłość Ojczyzny w oparciu o kult klęsk?! To zadanie dla wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce, aby zakończyć te tragiczne obchody sprawowane w interesie tych, którzy chcą kultywować wśród Polaków kompleks „owcyzrzuconej z sań na pożarcie wilkom, aby uchronić tych, którzy tymi saniamijadą”, jak trafnie pisał Jędrzej Giertych.

 

Dane mi było głosić referaty na pięciu dotychczasowych Konferencjach, odbywanych w Częstochowie, gdzie starałem się ukazać Traktat Wersalski, jako wielkie polskie zwycięstwo, wszak to polski projekt powojennego urządzenia Europy był podstawą do dyskusji w gronie zwycięzców I wojny światowej. Następnym razem przedstawiłem powyższe zwycięstwo polskiej dyplomacji, jako, tak długo oczekiwany, odwrót od, inspirowanego przez obcych i kultywowanego przez tzw. „patriotów”, kultu patriotyzmu klęski, do przywróconego przez Dmowskiego i Narodową Demokrację patriotyzmu tryumfu. Następnie ukazałem narodowe działania odporne na niemieckie próby wykorzystywania Kościoła do własnych politycznych celów, oraz wierność nauczaniu Kościoła przy wzięciu na siebie odpowiedzialności za działalność polityczną Endecji; mówiłem także o - zewnętrznych, czyli zależnych od postaw i działań Polaków podzielonych kordonami państw zaborczych, oraz zewnętrznych, czyli geopolitycznych - fundamentach polskiego zwycięstwa w Wersalu, zaś w roku ubiegłym rozważaliśmy wspólnie nad nim, jako owocem roztropnej walki o Polskę.

Dziś proponuję, abyśmy wspólnie zatrzymali się nad tematyką geopolitycznej rzeczywistości, jaka powstała po zakończeniu I wojny światowej, po podpisaniu Traktatu Wersalskiego, nad porządkiem europejskim, który można nazwać systemem wersalskim.

Już samo tylko spojrzenie na mapy Europy sprzed I wojny światowej oraz po jej zakończeniu i sfinalizowaniu pokojowych ustaleń, pokazuje wielkość zmian, jakie dotknęły Europę, których nie doświadczyła nigdy wcześniej, ani później.

Gdyby, dla przykładu, ktoś wyjechał z Europy w roku 1914 na pięć lat, gdzieś daleko do Azji, czy Afryki, to powróciwszy po zakończeniu wojny, nie tylko byłby wielce zdziwiony zmianami geopolitycznymi, ale, z dużym prawdopodobieństwem, mógłby wrócić do Europy, jako obywatel całkiem innego państwa.

Trzy główne państwa rozpoczynające wojnę oraz uczestnicy rozbiorów Polski i dzielące między siebie nasze ziemie: Prusy, Austro-Węgry i Rosja były cesarstwami, a na koniec wojny dwa (Prusy i Rosja) przestały nimi być w wyniku wydarzeń rewolucyjnych, a trzecie (Austro-Węgry) w ogóle przestało istnieć, jako oddzielne i jedno państwo.

 

Trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że porządek powojenny po skończonych wojnach ustalają konferencje pokojowe, zaś podjęte na nich ustalenia tworzą pewien porządek geopolityczny, układ i przebieg granic, pewien system, na który wpływ posiadają zwycięzcy konfliktów. Po wojnach napoleońskich mieliśmy Kongres Wiedeński (1815 r.) i system ponapoleoński pognębiający Polskę, po II wojnie światowej był Poczdam (1945 r.), zaś po zakończeniu I wojny światowej Wersal i tylko tam, jako Polska, uczestniczyliśmy, jako jedno z państw zwycięskich w wojnie z Niemcami, a nasz plan urządzenia Europy był podstawą do debaty i powojennych ustaleń granic.

 

My, walcząc o nasze pojęcie Polski, szliśmy do stworzenia w Europie środkowo-wschodniej nowego państwa całkiem samoistnego zarówno gospodarczo, jak politycznie, państwa mającego dane do zdobycia roli mocarstwowej, mogącego służyć za oparcie dla mniejszych narodów Europy Środkowej, oddzielającego Niemcy od Rosji, wreszcie mającego wartość cennego sojusznika dla wielkich narodów, którym przerost potęgi niemieckiej zagraża, państwa zatem stanowiącego poważny czynnik równowagi europejskiej… Walka o nasze terytorialne pojęcie Polski, to nie tyle była walka o ten czy inny kawałek ziemi, ile o całą przyszłość Środkowej i Wschodniej Europy”

(Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa” IW PAX, Warszawa 1988, tom 2, str. 179-180).

 

Koniecznie trzeba w tym miejscu przypomnieć dwie, zupełnie przeciwstawne, alternatywne i wzajemnie się wykluczające koncepcje budowy Europy, które były projektowane i zamierzone przez świadomych swoich celów architektów walczących stron (czyli Niemiec i Dmowskiego) podczas I wojny światowej. Zwycięstwo jednej z nich powodować musiało odpowiednie następstwa i działania drugiej, przegranej strony, również po wojnie.

 

Koncepcja Niemiec była jasna i czytelna. Sami rozpoczęli wojnę i dobrze wiedzieli, czego chcą. Bardzo celną prezentacją ich zamierzeń jest przejrzyste wyłożenie niemieckich celów wojny, czego dokonał kanclerz Bethmann-Holweg, w czasie trwania bitwy nad Marną we Francji (9 września 1914 r.), kiedy zwycięstwo Niemiec „wisiało w powietrzu”. Oto te cele Niemiec: „Francja musi zostać osłabiona by już nie mogła się na nowo podźwignąć jako wielkie mocarstwo. Rosja musi być odepchnięta od niemieckich granic i jej panowanie nad nierosyjskimi ludami wasalnymi musi zostać złamane… Należy osiągnąć ustanowienie środkowoeuropejskiego związku gospodarczego drogą wspólnych układów celnych, obejmujących Francję, Belgię, Holandię, Danię, Austro-Węgry, Królestwo Polskie, oraz ewentualnie także Włochy, Szwecję i Norwegię. Związek ten, wprawdzie bez wspólnej konstytucyjnej nadbudowy i przy zachowaniu zewnętrznej równości swoich członków, ale faktycznie pod niemieckim kierownictwem, będzie musiał utrwalić panowanie gospodarcze Niemiec nad środkową Europą”.

Plan Niemiec wobec Europy był więc bardzo czytelny i klarowny, a co gorsza, mógł być zrealizowany, co wyraźnie przyznaje Churchill pisząc w ich kontekście o I wojnie światowej: „Niemcy walczyły niemal przeciwko całemu światu, niemal samotnie, i o mało nie zwyciężyły”.

W dużym, a może nawet decydującym, stopniu zdecydowała o tym postawa Narodu polskiego, przygotowanego i kierowanego przez Narodową Demokrację pod przywództwem Romana Dmowskiego, co nie tylko uniemożliwiło Niemcom odniesienie planowanego i błyskawicznego zwycięstwa połączonego z konserwacją niewoli Polaków i utrwaleniem rozbiorów Polski, ale zaowocowało wypracowaniem nowej wizji urządzenia powojennej Europy, przekonaniem do niej sojuszników oraz udanym wprowadzeniem jej w życie.

 

Oczywistą rzeczą jest, że koncepcja Dmowskiego dla naszego kontynentu była przeciwieństwem niemieckiej Mitteleuropy, zaś jej przeforsowanie wymagało czasu, kompetencji, siły argumentów, roztropności w działaniu oraz przekonania sojuszników do prezentowanych racji w dyplomatycznych zabiegach i podejmowania działań zbrojnych wzmacniających powyższe starania, zaś przeciwdziałania i unikania działań szkodzących sprawie.

Zwycięska, ostatecznie, koncepcja Dmowskiego zaprezentowana pierwotnie ambasadorowi rosyjskiemu w Paryżu, Izwolskiemu, w dniu 2 marca 1916 r., a równocześnie dostarczona, w tłumaczeniach, rządom Francji, Anglii i Włoch, w formie „Memoriału w sprawie uznania niepodległości Polski”, oraz powtórnie, poprzez wydanie w lipcu 1917 r. broszury „Zagadnienia Środkowo i Wschodnio-Europejskie”, nie tylko umiędzynarodawiała sprawę polską, ale rozpoczynała dyskusję nad kształtem powojennej Europy.

Postulowana przez Dmowskiego przebudowa Europy poprzez przywrócenie równowagi na kontynencie zakładała pozbawienie Niemców możliwości wyzyskiwania sił i środków innych narodów, co należało uczynić poprzez zredukowanie ich granic do obszaru czysto niemieckiego, zniszczenie państwa austro-węgierskiego i zbudowanie na jego gruzach państw narodowych, jednak w sposób pozwalający na zabezpieczenie ich niezawisłości, czyli odpowiednio dużej wielkości.

Realizacja logicznej koncepcji Dmowskiego, dla terenu między Bałtykiem a Adriatykiem, pozwoliła nie tylko na odrodzenie, zjednoczonej z ziem trzech zaborów, niepodległej Polski, ale na powstanie federacyjnych: Czechosłowacji i Jugosławii, powiększonej Rumunii, czy Węgier ograniczonych do ich obszaru narodowego i językowego.

 

Konferencja w Wersalu, to korygowanie, zatwierdzenie i przyjęcie polskiego programu Romana Dmowskiego, zaś powstały w wyniku powyższych decyzji porządek geopolityczny w Europie trzeba nazywać systemem wersalskim.

Nie potrzeba zbyt dużej wyobraźni, aby dostrzec, że system wersalski, będący dziełem polityki polskiej, był odwrotnością dążeń Niemiec, których celem była hegemonia i znaczne rozszerzenie ich panowania w Europie.

Głównymi europejskimi beneficjentami, zwycięzcami w I wojnie światowej były - oprócz Polski - Francja, Czechosłowacja, Jugosławia i Rumunia. Można powiedzieć, że powstawał potrzebny i naturalny sojusz państw szachujący dążenia Niemiec, motywowany spodziewanym zagrożeniem odrodzenia potęgi niemieckiej i rewanżu za doznaną klęskę.

Ponieważ Niemcy przegrywały wojnę, nastąpiła całkowita zmiana w stanowisku Wielkiej Brytanii, której polityka zaczęła liczyć się z prawdopodobieństwem narodzenia się na kontynencie hegemonii francuskiej, stąd starała się temu przeciwstawiać. Doświadczył tego mocno Dmowski, który pisał, że: „Na Konferencji Pokojowej dowiedzieliśmy się w aż nadto dobitny sposób, że Anglia jest wrogiem Polski”.

Można powiedzieć, że z chwilą kończenia I wojny światowej pokonane Niemcy zyskiwały sojusznika w postaci polityki brytyjskiej reprezentującej ich interesy, co Polska boleśnie odczuła w odniesieniu do sprawy Gdańska, Śląska i Warmii, czy wschodniej granicy Polski w kontekście „linii Curzona”.

 

W związku z powyższym, najważniejszym zadaniem polskiej polityki, fundamentem naszego państwowego bytu, strzeżeniem żywotnego interesu narodowego było stanie na straży i konsekwentne umacnianie systemu wersalskiego, którego trwanie leżało przede wszystkim w naszym interesie.

To Polska powinna być główną podporą, ostoją i obrońcą tego systemu, to szczególnie w naszym interesie było organizowanie i utrzymywanie obozu państw zainteresowanych wspólnotą interesów – potrzebą zbudowania w Europie jak największej, potrafiącej się przeciwstawić Niemcom koalicji.

 

Jeżeli czasem można usłyszeć zdanie, że system wersalski był dziełem polityki francuskiej i działał przede wszystkim w jej interesie, to trzeba się takiemu poglądowi zdecydowanie przeciwstawić.

Prawdą jest, że Francja była wówczas największą sojuszniczką Polski, poparła nasze dążenia wyartykułowane przez Dmowskiego w Wersalu, bowiem uznała, że powyższy program dobrze interesom Francji odpowiada, choćby poprzez odebranie Niemcom Alzacji i Lotaryngii.

System wersalski był zbudowany przede wszystkim w interesie Polski i to Polska powinna być głównym jego obrońcą oraz pozyskiwać Francję i czuwać, aby się Francja z tego systemu nie wymknęła, ponieważ byli tam ludzie jemu przeciwni i przeciw temu systemowi działali, o czym przekonaliśmy się boleśnie w październiku 1925 r., kiedy układ w Locarno uznawał granice w Europie Zachodniej za nienaruszalne, ale granice Polski i Czechosłowacji już nie.

 

Generalnie można powiedzieć, że system wersalski oraz jego założenia niezachwianego i strategicznego sojuszu z Francją, jako gwarancji zabezpieczenia się Polski przed Niemcami, uznawanymi za głównego i najniebezpieczniejszego wroga naszej Ojczyzny, były podstawą polityki polskiej przed zamachem majowym, a więc obowiązywał w latach 1919-1926. Charakterystyczną jego cechą była dbałość o zachowanie w nim udziału Francji, starania Polski o bycie główną jego podporą, tak, aby system wersalski był podstawą europejskiego porządku i trzymania w szachu ekspansywnej polityki Niemiec oraz rewizjonistycznej polityki uprawianej przez Wielką Brytanię pamiętającą Napoleona i obawiającą się rzekomej hegemonii francuskiej w Europie, starającą się przeszkodzić powstaniu sojuszników Francji, takich jak Polska i Czechosłowacja, ewentualnie sojusz taki osłabiać.

 

Spójrzmy do historii, aby jak najlepiej uświadomić sobie kolosalną zmianę, dokonaną w wyniku nastania porządku po I wojnie światowej, zafunkcjonowania systemu wersalskiego, tak korzystnego dla Polski i Europy, w porównaniu do panującego wcześniej systemu ponapoleońskiego, utrwalonego Kongresem Wiedeńskim, trwającego prawie sto lat (1815-1914).

Rezultatem kongresu wiedeńskiego, jeśli idzie o sprawę polską, było utrwalenie rozbiorów… Zarazem kongres wiedeński odbudował naturalną solidarność państw rozbiorczych, złączonych wspólnym interesem w sprawie polskiej…

Drugim rezultatem kongresu wiedeńskiego, poza utrwaleniem rozbiorów Polski, było olbrzymie powiększenie terytorium Prus, a więc stworzenie podstaw ich przyszłej potęgi… Porządek kongresu wiedeńskiego był porządkiem rewolucyjnym. To dopiero ustanowienie tego porządku zniszczyło starą, chrześcijańską Europę w sposób ostateczny. Do wojny siedmioletniej i rozbiorów Polski ta stara Europa jeszcze istniała. Te dwa wydarzenia dziejowe zadały jej cios, który okazał się śmiertelny… Kongres wiedeński jest ukoronowaniem zwycięstwa tego obozu w świecie, któremu przewodziła protestancka, antykatolicka, masońska i „filozoficzna” Anglia… Cała stuletnia epoka, zainaugurowana kongresem wiedeńskim, była epoką tworzącą jednolitą całość. Jej cechami były: pax britannica w świecie, unicestwienie Polski, pognębienie Hiszpanii, pognębienie Papieża, potęga narodu niemieckiego, ograniczenie roli Francji…

Oto charakterystyka czasów bezpośrednio poprzedzających wybuch I wojny światowej, oraz panującego wówczas geopolitycznego i cywilizacyjnego porządku, tak obrazowo opisanego przez Jędrzeja Giertycha („Józef Piłsudski 1914-1919” tom I, Londyn 1979, str. 50-54).

 

Warto to zapamiętać, aby lepiej odnieść się, zrozumieć i docenić zmiany, jakie się dokonały po zakończeniu I wojny światowej, w ramach powstałego - z wielkim udziałem polskiej myśli narodowej, staraniem i wysiłkiem Romana Dmowskiego oraz rozsądnym zachowaniem się Narodu polskiego - systemu wersalskiego.

Czytamy dziś w literaturze historycznej i politycznej wielu krajów żale nad tym, że pierwsza wojna światowa zniszczyła europejski i światowy porządek. W istocie, zniszczyła ona porządek ustanowiony przez kongres wiedeński. Dla wielu sił i żywiołów – a przede wszystkim dla narodu polskiego – była ona jednak wyzwoleniem. W wojnie tej to nasze państwa zaborcze po raz pierwszy w dziejach (jeżeli nie liczyć konfliktów bardzo krótkotrwałych) pokłóciły się ze sobą, a nawet na śmierć i życie się ze sobą starły; Rosja, która od dawna miała świadomość, że jest dławiona przez wpływy niemieckie… znalazła się w wielkiej wojnie z państwami niemieckimi. Ale w skali światowej jeszcze ważniejsze jest to, że starły się w tej wojnie ze sobą dwie główne potęgi protestanckie i antykatolickie świata, które świat XIX stulecia urządziły i nad nim panowały, mianowicie Rzesza Niemiecka i Anglia.

Zauważmy, ile przemian dokonało się w Europie w wyniku I wojny światowej, stanowiących odwrócenie tego procesu, którego ukoronowaniem była wojna siedmioletnia, rozbiory Polski i kongres wiedeński! Polska została odbudowana. Zdobyła byt formalnie niepodległa katolicka Irlandia. Papież odzyskał swą pozycję suwerennego władcy na nikomu innemu niepodlegającym skrawku terytorium. Francja ogromnie się wzmocniła, stając się najpotężniejszym mocarstwem kontynentu. Potęga niemiecka bardzo osłabła. Runęły monarchie, które były ważnymi podporami dziewiętnastowiecznego porządku: prusko-niemiecka, rosyjska, austriacka… To prawda, że poza właściwą Europą obóz wrogi starej chrześcijańskiej Europie odniósł wielkie zwycięstwo: w Rosji objęła władzę partia bolszewicka, w zaciekły sposób głosząca doktrynę ateizmu, a Stany Zjednoczone, które w epoce kongresu wiedeńskiego były jeszcze tylko małym państewkiem, zaczęły wyrastać do roli pierwszej potęgi świata…

Ale nie ulega wątpliwości, że Europa…, jaka wyłoniła się z zawieruchy pierwszej wojny światowej, zrobiła się podobniejsza do Europy czasów dawnych. Najbardziej zasadniczym przewrotem było tu odbudowanie Polski. Ale narodziny niepodległych Czech, połączonych ze Słowacją…, oraz narodziny Węgier okrojonych, bardziej czysto madziarskich, ale przez to będących państwem narodowym; oraz powrót Alzacji i Lotaryngii do Francji; oraz posadzenie Niemiec niżej w hierarchii potęg światowych… - także przyczyniają się do ogólnego obrazu nawrotu Europy do tego, czym była ona w średniowieczu i początkach czasów nowych…” (Tamże, str. 55-56)

To, jakże plastyczne i czytelne, zarysowanie oraz scharakteryzowanie przez Jędrzeja Giertycha istotnych różnic między ponapoleońskim systemem kongresu wiedeńskiego, a wynikłym z rezultatów zakończenia I wojny światowej systemem wersalskim, pokazuje nie tylko dążenia poszczególnych narodów do realizacji własnych interesów w oparciu o konkretne wzorce cywilizacyjne, ale ukazuje wielką rangę działań Narodowej Demokracji z Romanem Dmowskim na czele w kontekście zaistniałych przemian oraz zadanie dla autentycznych kontynuatorów endeckiej myśli oraz działań teraz i w przyszłości.

 

Polska odzyskała swoją niepodległość po zakończeniu I wojny światowej w wyniku starań obozu narodowego i odpowiedniego przygotowania Narodu polskiego oraz działań dyplomatycznych Romana Dmowskiego sytuujących sprawę polską po stronie antyniemieckiej koalicji (Francji, Anglii i Rosji, która w roku 1917 została wycofana z wojny w wyniku rewolucji oraz zawartego pokoju z Niemcami (marzec 1918 r. w Brześciu), a jej miejsce zajęły Stany Zjednoczone) w walce z państwami niemieckimi (Prusami i Austro-Węgrami).

W wyniku zwycięstwa nad Niemcami, oraz ich kapitulacji 11 listopada 1918 r. (stąd obchodzimy tego właśnie dnia Święto Niepodległości), Polska, w postaci Komitetu Narodowego Polskiego z Dmowskim i Paderewskim, została dopuszczona do udziału w konferencji wersalskiej, jako jedno z państw zwycięskich w wojnie, narzucających pokonanym Niemcom warunki pokoju.

 

Była, co prawda, w polskich realiach tamtych czasów opcja konkurencyjna, symbolizowana przez Piłsudskiego, związana z socjalistami, częścią konserwatystów i polityką niemiecką, zmierzająca do małej (pozbawionej ziem zaboru pruskiego) i uzależnionej od Niemiec Polski, a następnie do wykluczenia Polski z grona zwycięzców w wojnie, ale opcja ta generalnie wówczas przegrała, co nie oznacza, że przestała być potrzebna i aktywna, zarówno wówczas, osiągając sukcesy kosztem ograniczenia terytorialnego Polski, jak już w Polsce niepodległej dążąc, niestety skutecznie, do rewizji systemu wersalskiego.

 

W realiach roku 1919 i konferencji wersalskiej, najbardziej przychylnym i przyjaźnie nastawionym, a z przyczyn geopolitycznych (osaczenie z dwóch stron ewentualnych i spodziewanych działań odwetu i rewanżu ze strony Niemiec) najbardziej pożądanym koalicjantem i sprzymierzeńcem Polski była Francja. Stany Zjednoczone też były generalnie przychylne Polsce a ich przystąpienie do wojny w roku 1917 przesądziło o, jakże korzystnym dla Polski, jej wyniku, natomiast Anglia diametralnie zmieniła stanowisko, stając się w Wersalu rzeczniczką interesów niemieckich, w myśl swojej strategii zmierzającej do zachowania równowagi i ograniczenia najsilniejszego na kontynencie, którym w tamtych warunkach stawała się Francja.

 

W obliczu tak przejrzystych danych i faktów, oczywistym było, że głównym filarem i fundamentem nowego, powstającego w Europie porządku po I wojnie światowej, jest i będzie porozumienie Francji i Polski wzmocnione krajami powstałymi na mocy postanowień wersalskich: Czechosłowacją, Jugosławią i powiększoną Rumunią. Szczególny obowiązek strzeżenia systemu wersalskiego leżał po stronie Polski, ponieważ byliśmy bez wątpienia największym beneficjentem sytuacji powstałej w Europie po klęsce Niemiec.

Wskazywał na to nie tylko żywotny interes Narodu i Państwa polskiego, ale zwyczajny zdrowy rozsądek, nie mówiąc o geopolitycznej oczywistości.

 

Polska lat 1919 – 1926, to kraj, którego podstawą i wyznacznikiem był niezachwiany sojusz z Francją, troska o to, aby nie uległ podważeniu udział Francji w tym systemie. Sojusz Polski i Francji to kamień węgielny systemu wersalskiego, to podstawa bezpieczeństwa Europy, a przede wszystkim Polski.

Wypada przypomnieć w tym miejscu zorganizowanie przez Komitet Narodowy Polski pod prezesurą Dmowskiego i sformowanie się 90 tysięcznej armii polskiej we Francji, tzw. Armii Błękitnej pod dowództwem generała Hallera, wspaniałe zachowanie marszałka Focha, który, jako naczelny wódz sił sprzymierzonych, odrzucił sprytne i podstępne działania Niemiec zmierzające do zachowania swoich wpływów w Polsce, czy udział francuskiej misji wojskowej podczas Bitwy Warszawskiej 1920 r. z generałem Weygandem.

 

Strategię polityki francuskiej w kontekście Polski doskonale oddaje memoriał opracowany przez francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych z 20 grudnia 1919 r., którego treść udostępniona została dopiero w roku 1970 przez Janusza Pajewskiego w książce „Wokół sprawy polskiej, Paryż – Lozanna – Londyn 1914-1918” Wydawnictwo Poznańskie 1970, str. 229-238, gdzie czytamy: „Niemcy zostaną pokonane ostatecznie dopiero wtedy, gdy utracą swe polskie prowincje… Bezpieczeństwo Francji wymaga, aby u wschodnich granic Niemiec znajdowało się silne mocarstwo. Ponieważ Rosja jest osłabiona i to zapewne na czas długi, a ponadto nie będzie miała z Niemcami wspólnej granicy, sojusznikiem Francji na wschodzie może być tylko Polska, sprzymierzona z Czechami i Rumunią. Później rzeczą Francji będzie doprowadzić do porozumienia polsko-rosyjskiego… Problem ustalenia granic polega na tym, aby Polska była tak wielka i silna, jak to tylko będzie możliwe przy poszanowaniu prawa narodów…” (Henryk Pająk „Ponura prawda o Piłsudskim” Retro Lublin 2005, str. 121)

Mamy więc bardzo ważny dokument władz francuskich, pokazujący sposób podejścia do spraw stosunków polsko-niemieckich, który całkowicie współgra z rozumieniem sytuacji oraz dążeniami polityki Romana Dmowskiego.

 

Warto przytoczyć kilka praktycznych zapisów dotyczących rozpatrywanego tematu. O ile wcześniej mówiliśmy o systemie wersalskim, jako polskim dziele, to teraz spójrzmy z perspektywy gwarancji istnienia Polski:

Na wiosnę 1919 r. stworzona przez Romana Dmowskiego we Francji „Błękitna Armia” wróciła do Polski. Przywiozła do kraju nowoczesną broń: przeszło 3,5 tys. dział i haubic, tysiące karabinów maszynowych, przeszło pół mln karabinów, najbardziej nowoczesne wtedy samoloty, szwadrony lotnicze ze szkołą pilotów i mechaników z parkiem wozów mechanicznych, 7 w pełni wyekwipowanych szpitali polowych, warsztaty wojskowe i duże ilości amunicji, mundurów, butów i innych materiałów. Całość tego sprzętu wojennego była oceniana na kwotę równą czterem budżetom narodowym Polski.

Rok po przyjeździe „Błękitnej Armii” Polska zdolna była stawić czoła inwazji ze wschodu, właśnie dzięki broni, którą ta armia przywiozła do kraju, zyskując zdecydowaną przewagę nad Armią Czerwoną w trzech głównych działach wojskowych: artylerii, lotnictwie i czołgach”. (Tadeusz Antoni Siedlik „Z historii Polski 1900-1939 KLĘSKA DEMOKRACJI” Studio conTEXT, Opole 1997, str. 195)

Najbardziej zdumiewającym wydarzeniem w 1920 r. – zanotował brytyjski „Annual Register” – było powstanie Polski do poziomu potencjalnego mocarstwa.

Dnia 19 lutego 1921 r. sławny marszałek Foch sam podpisał tajną umowę wojskową z Polską, w której dwa kraje zobowiązały się pomóc wzajemnie w razie ataku niemieckiego lub rosyjskiego. Francja zobowiązała się zbroić polską armię i polskie lotnictwo. Zorganizowano stałą współpracę dwu sztabów głównych z francuską Misją Wojskową w Polsce i polską we Francji. Polska stała się bastionem francuskiego aliansu przeciwko Niemcom na wschodzie i Francja stała się protektorem Polski” (Tamże, str. 195)

 

Jeżeli taki system wersalski na fundamencie przyjaźni i współpracy polsko-francuskiej istnieje i ma się dobrze, to spróbujmy postawić się w sytuacji „adwokata diabła”, czy zaadoptować rozważania Dmowskiego: „gdybym był wrogiem Polski” i przewidzieć działania sił, którym taki system w Europie bardzo przeszkadza w urzeczywistnianiu własnych celów, realizacji ambicji, czy był przyczyną porażki, poniesionego upokorzenia i utraty zdobyczy terenu.

Niemcy, które przegrały wojnę, a w wyniku decyzji podjętych w Wersalu zostały otoczone - od zachodu, przez wzmocnioną Francję, będącą, na dodatek, w ścisłym sojuszu z graniczącą z nimi od wschodu, wielką, bo zjednoczoną z ziem trzech zaborów Polską - zapewne inaczej widziały swoją przyszłość, w czym znalazły sprzymierzeńca w postaci polityki angielskiej, obawiającej się wzrostu siły Francji oraz popierającą ideę odbudowy, ale tylko małej Polski.

 

W ewidentnym interesie Niemiec i Anglii leżały więc cele, założenia i działania, zarówno na terenie Polski, jak i Francji, zmierzające do podważenia wzajemnego sojuszu i, w konsekwencji, do zniszczenia systemu wersalskiego.

Pewien incydent z 1923 r. doskonale pokazuje wagę sprawy i realne zagrożenie.

Major Józef Beck ustanowiony przez Piłsudskiego polskim attaché wojskowym w Paryżu, został złapany przez francuski wywiad na sprzedawaniu francuskich tajemnic wojskowych (do których Beck miał otwarty dostęp po podpisaniu tajnego układu wojskowego między Polską a Francją) niemieckiemu agentowi. Beck został wydalony z Francji, a w kraju Piłsudski awansował go do rangi podpułkownika…

Ostatnim aktem stałej współpracy sztabów Francji i Polski było zebranie członków obu misji 10.05.1926 r. Dwa dni później przewrót Piłsudskiego de facto zlikwidował francusko-polski sojusz wojskowy…

W 1926 r. Piłsudski odwołał polską misję wojskową we Francji, a rok później usunął francuską z Polski. W tym samym czasie francuscy wykładowcy, którzy pomogli Polsce zorganizować wyższe studia wojskowe, zostali zastąpieni instruktorami mianowanymi przez Piłsudskiego…

Po przewrocie majowym Piłsudski unieważnił wszystkie układy z Francją w sprawie dostaw nowych rodzajów broni i materiałów wojskowych” (Tamże, str. 196).

 

Zamach majowy 1926 r. jest tym wydarzeniem granicznym, podminowaniem gwarancji odzyskania i istnienia Polski, które zapoczątkowało koniec systemu wersalskiego oraz konsekwentne staczanie się Polski w przepaść 1939 r., początkowo pod dyktaturą Marszałka, a później pod komendą silnych (instytucją „nieznanych sprawców”), zwartych (w głoszeniu kłamstw i zwalczaniu opozycji) i gotowych (na każdą niegodziwość) sanatorów, czyli ówczesnej „dobrej zmiany”.

Warto przypomnieć, dla lepszego zobrazowania sytuacji i zrozumienia kulis politycznej rozgrywki, fakt z marca 1926 r., kiedy to brytyjski premier wysłał do Warszawy specjalnego ministra z nieograniczonymi pełnomocnictwami Max Millera, który, wraz z brytyjskim attaché w Polsce płk Claytonem, wielokrotnie odwiedzali Piłsudskiego w Sulejówku. Już po zamachu majowym, dobrze poinformowany, londyński „The Times” bez ogródek stwierdzał: „Szerokie kręgi inteligencji polskiej, jak również ci mniej wykształceni, są pewne, że za przewrotem Piłsudskiego stał rząd brytyjski, że przywódcę Polski finansował brytyjski rząd za pośrednictwem posła jego Królewskiej Mości w Warszawie i że nadal jest on na żołdzie brytyjskim” (Tamże, str. 171).

Oficjalny dokument brytyjski, którego kopię uzyskał Kajetan Morawski, minister spraw zagranicznych w rządzie Witosa, wysłany do misji dyplomatycznych przed zamachem majowym, wyrażał zadowolenie władz brytyjskich z istniejącej w Polsce opozycji w stosunku do rządu Witosa i zapowiadał usunięcie tego rządu, co odpowiadało ówczesnym interesom polityki brytyjskiej (Kajetan Morawski „Tamten brzeg”, Paryż 1960, str. 165).

 

Logicznym, choć wielce kosztownym i tragicznym dla Polski, dopełnieniem procesu zupełnego odwrócenia biegunów polityki polskiej dokonanej po zamachu majowym była sensacyjna wiadomość ze stycznia 1934 r., kiedy ogłoszono zawarcie paktu sanacyjnej Polski z hitlerowskimi Niemcami, co wywołało zdumienie i konsternację, zwłaszcza we Francji.

Od tego dnia Polska, która pod dyktaturą Piłsudskiego eliminowała ostatnie ślady parlamentarnej demokracji, rozpoczęła oddalać się od Francji, swego obrońcy od 1919 r., i zbliżać się coraz bardziej do Niemiec nazistowskich. Była to droga wiodąca do jej zguby, na długo przed upływem terminu paktu przyjaźni i nieagresji” (Tadeusz Siedlik „Z historii Polski 1900-1939 KLĘSKA DEMOKRACJI” str. 197, za William Shirer „Powstanie i upadek III Rzeszy” wydanej w USA 1960, str. 214).

Kto, jak kto, ale Hitler, doskonale zdawał sobie sprawę, że przed zlikwidowaniem Polski musi ją odseparować od Francji i zepchnąć w kierunku strategicznej izolacji, co, przy pomocy panującej w Polsce sanacyjnej dyktatury, znakomicie udało mu się zrealizować.

 

Ukoronowaniem i zwieńczeniem procesu rozpoczętego przez Piłsudskiego zamachem stanu w roku 1926, było pójście w roku 1938 z Hitlerem przeciwko Czechosłowacji, co było nie tylko przyłożeniem ręki do zniszczenia jednego z naszych głównych sojuszników, ale, przede wszystkim, było zburzeniem jednego z głównych filarów wspólnej budowli, podcięciem gałęzi, na której siedzi Polska – obaleniem porządku wersalskiego, którego Polska powinna być największym obrońcą!

Gorzkim owocem strategii politycznej Piłsudskiego, a następnie Becka, konsekwencją odejścia od systemu wersalskiego do zbliżenia z Anglią i szukania układów z Niemcami, była polityczna izolacja Polski, wynikająca z niej samotna kampania wrześniowa, klęska i nowy rozbiór Polski.

 

Charakteryzując sytuację II Rzeczypospolitej trzeba zauważyć ścieranie się ze sobą dwóch polityk, dwóch opcji i strategii postępowania, aby umieć wyciągać trafne wnioski dla Polski dziś i na przyszłość.

Zwycięstwo autentycznej polityki polskiej opartej na realnych podstawach i logicznych sojuszach, podejmowanej i realizowanej na mocy suwerennych decyzji wzmacnia nasze bezpieczeństwo, prowadzi do umacniania pozycji Polski w Europie i na świecie.

Odejście od kanonów polityki polskiej - nawet, jeśli jest symbolizowane i zafałszowywane, wyłącznie dla zwiedzenia poczciwych, lecz nieświadomych Polaków, patriotycznymi hasłami, symbolami i frazesami - prowadzi do osłabiania pozycji Polski, a czasem, jak dowodzi historia zburzenia systemu wersalskiego, nawet do katastrofy Państwa i Narodu.

 

Bądźmy dziedzicami, depozytariuszami, wyrazicielami i nauczycielami polityki polskiej, a nie polityki realizowanej w Polsce w interesie sił zewnętrznych. Niech nie zwodzi nas instrumentalne szastanie patriotyzmem, wartościami chrześcijańskimi, czy podpieranie się Kościołem. Historia uczy, że wrogowie Polski doskonale umieją korzystać z tych instrumentów, aby zwieść, oszukać, wykorzystać naiwność oraz szczery i płytki, emocjonalny patriotyzm.

 

Mamy w naszej historii cały szereg strasznych błędów, które skutkowały tragicznym pogarszaniem losów Ojczyzny w kluczowych momentach, ku uciesze, satysfakcji i z inspiracji naszych wrogów: polityka pro pruska sejmu czteroletniego, powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, powstanie warszawskie, czy dziś omawiana antypolska polityka sanacji, która skazała Czechosłowację na zagładę, Jugosławię i Rumunię pchnęła ku neutralności, zniechęciła do Polski Francję, tworząc w efekcie sytuację, w której Niemcy sprzymierzyły się ze Związkiem Radzieckim, a osamotniona Polska musiała się bić na dwa fronty z wiadomym skutkiem. Rezultatem była druzgocąca klęska.

Najbardziej bolesne jest to, że do dziś nie potrafimy rozliczyć sanacyjnych zbrodni, kłamstw, niszczenia struktur Państwa, wprowadzania obcych wzorców cywilizacyjnych, propagowania antychrześcijańskich praw i obyczajów.

Są natomiast tacy, całkiem liczni, którzy odwołują się do tych wzorców, kultywują je i wprowadzają w życie bezczelnie przypisując sobie wyłączność na patriotyzm.

 

To, że mamy wrogów, nie zwalnia nas z myślenia i potrzeby trzeźwej oceny sytuacji, ale wprost przeciwnie – powinno mobilizować do szczególnej odpowiedzialności za los Ojczyzny.

Powinniśmy, zatem, przede wszystkim, odróżniać patriotyzm od jego tragikomicznej karykatury wyraźnie nadużywającej symboliki patriotycznej, suwerenność i niepodległość od groźnej politycznej izolacji, potrzebę współpracy i szukania sojuszników polskich spraw od programowego konfliktowania Polski ze wszystkimi możliwymi partnerami, musimy umieć odróżnić autentyczną potrzebę jednoczenia Polaków wokół spraw Państwa, obrony praworządności, Konstytucji, od rewolucyjnego zapału dzielenia, jątrzenia, otwierania coraz to nowych konfliktów wewnętrznych, nie możemy, wreszcie, jako świadomi Polacy, pozwalać, aby przysłowiowe „wstawanie z kolan” oznaczało przysłowiowe „spychanie nas do narożnika”, czy „stawianie nas pod ścianą”.

Dzisiejsza sytuacja Polski szczególnie wymaga odpowiedzialności, aby w nawiązaniu do, ciemnych dla Polski, czasów dyktatorskich rządów sanacyjnych, odrzucić obce wzorce cywilizacyjne sprawowania władzy na rzecz przywrócenia praworządności, trójpodziału władzy i demokracji parlamentarnej.

Nie wolno nam przerzucać winy za nasze niepowodzenia na obcych, jeśli sami stwarzamy przesłanki, warunki, czy sytuacje pogarszające nasze położenie, osłabiające naszą pozycję oraz wiarygodność w Europie i świecie.

 

Gietrzwałd, to bardzo trafne miejsce, aby to rozważać i wyciągać wnioski.

Dziś, w dobie rozwoju mediów elektronicznych, Internetu, coraz śmielej wychodzi na jaw ukrywana dotąd prawda, odkrywane są „białe plamy”.

Jeżeli toczy się narodowa dyskusja o roli Dmowskiego i Piłsudskiego, o dwóch różnych prowadzonych przez nich politykach, to Gietrzwałd stanowi bardzo dobry i trafny odnośnik, aby to wyjaśnić w bardzo obrazowy sposób.

Według programu terytorialnego Romana Dmowskiego, tzw. „linii Dmowskiego”, Warmia, a więc także Gietrzwałd, miały wchodzić w skład Państwa polskiego projektowanego po zakończeniu I wojny światowej.

Wiemy jednak, że tak się nie stało, a za przyczyną, reprezentującej interesy niemieckie podczas konferencji pokojowej w Wersalu, polityki angielskiej zostały narzucone Polsce plebiscyty na Śląsku i Warmii oraz wolne miasto Gdańsk. To bolesny owoc działalności Piłsudskiego i jego legionistów walczących po stronie niemieckiej, czego nie omieszkał wykorzystać, jako argumentu przeciwko Polsce, w Wersalu premier Anglii Lloyd George, wołając: „jakże wy (Polacy) chcecie niepodległej Polski, skoro wasi legioniści walczyli po stronie Niemiec”.

Zarządzony plebiscyt na Warmii i Mazurach odbył się w lipcu 1920 r., a więc w obliczu najazdu bolszewickiego na Polskę, co niezmiernie komplikowało sytuację, a przyczyny polskiej porażki były bardzo złożone.

 

Trzeba więc powiedzieć, że w kontekście sprawy Warmii, Śląska i Gdańska, Dmowski nie osiągnął wszystkiego, czego pragnął. Przeszkodziła w tym, można powiedzieć, że zwyciężyła tu polityka Piłsudskiego i niemieckie interesy. Zauważmy jednak ważną prawidłowość, że tam gdzie wygrywał Piłsudski, przegrywała Polska! Warto o tym pamiętać, także dzisiaj, w obliczu działań ideowo-politycznych spadkobierców i kontynuatorów towarzysza Ziuka.

 

Patrząc na te wydarzenia z perspektywy dnia dzisiejszego oraz obecnej sytuacji geopolitycznej - tego, że znajdujemy się dziś w polskim Gietrzwałdzie, na polskiej Warmii, nie ma problemu Prus Wschodnich i tematu „korytarza”, spotykamy się na Konferencji poświęconej upamiętnieniu wielkiego polskiego zwycięstwa, jakim był Traktat Wersalski, korzystając z gościny polskich księży - trzeba wyraźnie powiedzieć, że ustalenia roku 1919, to był początek dzieła, które zostało zakończone po drugiej wojnie światowej, którego jesteśmy szczęśliwymi spadkobiercami, świadkami i depozytariuszami.

Każdy, kto to podważa, staje przeciwko Polsce, przeciw narodowym interesom.

 

Matka Boża przemawiając w Gietrzwałdzie 140 lat temu - do polskich dziewcząt, po polsku, w czasie pruskiego zaboru, trwania kulturkampfu, walki z polskością i Kościołem katolickim - przepowiedziała niejako dalsze losy tych przepięknych warmińsko-mazurskich terenów.

Oto w stulecie tych wydarzeń, w czasie, gdy na te tereny wróciła już Polska, doszło do zatwierdzenia objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, czego dokonał biskup warmiński Józef Drzazga, dekretem z 11 września 1977 r. (40 lat temu).

 

Rozważając wydarzenia z historii Polski, stajemy nieustannie wobec tego fundamentu istnienia Narodu i Państwa polskiego, który zawiera się w dwóch słowach: Bóg i Ojczyzna, wobec klucza do zrozumienia i zachowania naszej polskiej tożsamości, będącego jednocześnie hasłem wypisywanym na narodowych sztandarach. Gietrzwałd jest tego doskonałym świadectwem, gdzie Matka Boża, Królowa Polski, przypomina nam obowiązki i zawarte w wypowiedzianym tu orędziu zadania.

 

Bądźmy narodem wiernym naszym fundamentalnym wartościom, potrafiącym wyciągać wnioski z błędów popełnianych w przeszłości - chociaż po szkodzie, ale bądźmy mądrzy. Kultywujmy i utrwalajmy nasze zwycięstwa!

Działajmy systematycznie, wytrwale i konsekwentnie dla dobra Polski mając w pamięci jakże celną wskazówkę, można powiedzieć motto do działalności politycznej, Jędrzeja Giertycha (warto wspomnieć, że 85 lat temu był on, jako dyplomata, pracownik polskiego MSZ, na placówce w konsulacie polskim w pobliskim Olsztynie):

O zwycięstwo trzeba się modlić – pieśni pobożne i suplikacje są w ciężkiej sytuacji bardzo chwalebne i potrzebne – ale są one tylko prośbą o pomoc Bożą dla naszego własnego wysiłku. Pan Bóg pomaga usilnemu i rozumnemu wysiłkowi, ale liczenie na to, że pomoc Boża zastąpi własny, ludzki wysiłek i przyjdzie z pomocą lenistwu i bezmyślności, jest nadużywaniem łaski Bożej”.

(Jędrzej Giertych „Tysiąc lat historii polskiego narodu” Wers Poznań 1997, tom II, str. 115)

 

Witold Bałażak

Treść referatu wygłoszonego 26 sierpnia 2017 r. w Gietrzwałdzie podczas VI Konferencji Wersalskiej organizowanej cyklicznie przez Ligę Polskich Rodzin.


Biura regionalne LPR:
(ta część strony w przebudowie)

Dane:

Biuro Krajowe:
ul. Nowogrodzka 31 p. 405
00 - 511 Warszawa
35 1160 2202 0000 0002 6319 0565

Linki: